niedziela, 7 października 2012

#7- The next section.

- Co tam u ciebie kochana?- Zapytałam.
- A  wszystko dobrze. Może się spotkamy jakoś co? Dawno się nie widziałysmy. Odwiedziłybyśmy nasz dawną szkołę.
- Wiesz co Karolina raczej nie, a ty wogóle nie wiesz, że ja już nie mieszkam w Polsce? Od paru dni już jestem w Londynie z Beatą, więc raczej nie będzie mozliwe nasze spotkanie.
- Czyli to jednak prawda! Wiesz co krążyły takie plotki, że się przeprowadzasz, ale jakoś w to nie mogłam uwierzyć. Oczywiście całą plotkę rozpuściła Angela.. Pamietasz ją na pewno ta nasza klasowa ,,diwa". Masakra!. Szkoda, że już Cię u nas nie ma. No, ale na pewno się jeszcze kiedys spotkamy prawda?
- Oczywiście. Wiesz co dzisiaj jak jeszcze byłam w klubie to było dziwne, a mianowicie...-Opowiedziałam mojej koleżance całą dzisiejszą historię.
- No racja. Dziwne to, ale nie wiesz kto to był?
- No własnie nie. Ja nawet nie wiem co o tym mysleć.
Około godziny 1 w nocy zakończyłam z koleżanką rozmowę i poszłam spać. Gdy się już położyłam do domu wróciła Beti zalana w cztery trupy...
*Następny dzień*
Rano jak się obudziłam... Zaraz. To raczej nie było rano. Wstałam w porze obiadowej. Coś po 12. Poszłam do kuchni i okazało sie, że Beti już nie spi.
- Hejka klubowiczko- Powiedziałam śmiejąc się.
- Przestań mam takiego kaca, że nawet sobie sprawy nie zdajesz.
- Domyślam się. Myślałam, że będziesz dłużej spała. Ja wróciłam wcześniej, a spałam dłużej dziwne.
- No trochę. Mamy jakąs aspirynę czy coś.
- Jak kupiłaś to tak.
- Śmieszne. Pójdziesz mi kupić, bo ja nie mam siły.
- Tsa. Kupię od razu cos do jedzenia, bo nic w lodówce nie ma.
- Ok. Kup mi snickers'a proszę- Beti zrobiła kocie oczka.
- Oj laska, laska. Kupię Ci, a nawet i dwa. Idę sie przebrać.
Poszłam do pokoju i przebrałam się, a z racji tego, że była dzis raczej brzydka pogoda to ubrałam na siebie jasne jeans'y, brązowe buty za kostkę na płaskiej podeszfie, zwykła koszulkę i brązowy wełniany sweter w kolorze podobnym do butów. Zeszłam na dół, wzięłam pieniądze i poszłam do pobliskiej apteki. Kupiłam jej jakies tabletki i poszłam do sklepu. Niestety. Sklep nie był juz tak blisko jak apteka. Podrałowałam trochę i kupiłam wszystko co trzeba nie zapominając o batonach. Ja będąc trochę głodna kupiłam sobie drożdżówkę z wiśniami i wracałam do domu. Pomimo tego, że była brzydka pogoda to w centrum Londynu było sporo ludzi. Wracając przechodziłam koło parku. Był wielki. Postanowiłam sobie troszke posiedzieć.Wiem, że Beti na pewno będzie czekała na swoje tabletki, ale ma problem i musi sobie troszeczkę poczekać. Postadziłam swoje 4 litery na ławce koło fontanny. Była piękna. Na samym jej środku stał posąg podobny do ,,Dawida". Siedziałam tam dosyć długo. A mianowice do momentu aż zadzwonił telefon.
- Halo?
- Ty masz zamiar wrózic do domu? Laska głowa mnie boli jak cholera, a ty co?
- Sorka. Jestem właśnie w parku i sobie patrze na nagi posąg- Powiedziałam i się zaśmiałam.
- Nagi? Może do ciebie wpadnę.- Beti również odpowiedziała śmiechem.
- Lepiej nie. To nie ciacho. Już wracam.- Powiedziałam i się rozłączyłam.
Po Jakimś czasie byłam już w mieszkaniu. Byłabym szybciej gdyby nie to, że podczas drogi rozerwała mi  się siatka z ziemniakami i musiałam je wszystkie pozbierać, a niektóre nawet daleko powędrowały. Oczywiście nie miałam zapasowej siatki i musiałam te głupie ziemniaki gdzieś poupychać. Włożyłam do innych reklamówk i do kieszeni.
- Jestem!- Krzyknęłam wchodząc do mieszkania.
- Nareszcie! Dawaj te tabletki!
- Masz już- Podałam Beti tabletki i poszłam się przebrać. Założyłam na siebie zwykły czarny dres i grube skarpety....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i koniec rozdziału 7. Tak jak obiecałam dodałam go jeszcze w weekend.:)
Mam nadzijeę, że sie podoba. Liczę na komentarze, ktore jak na pewno wiecie bardzo mniemotywują do dalszego pisania. :))
:)

wtorek, 2 października 2012

#6- JOKE. !

...Okazało się, że to tylko sen... Wcale mnie nie było na jej koncercie. Mój dzień zakończył się na sesji. Wróciłam potem do pokoju i w mgnieniu oka usnęłam.
Następnego dnia już razem z Beti miałyśmy swojemieszkanie. Tzn swoje nie tak dokładnie, bo inne niż miałysmy mieć. Kupiłyśmy mieszkanie gdzie była kuchnia, salon, i dwa pokojo z garderobami i jedna łazienka.
*kilka dni później*
Nadal nigdzie nie pracujemy tylko po prostu sobie żyjemy. Jest jeszcze początek wakacji, więc mamy sporo czasu do rozpoczęcia studiów. A co do mojej pracy jako modelka to będe tylko czasami pozowała. Okazało sie, ze nie będzie to moja stała praca.
Wieczorem postanowiłysmy iść z Beti do klubu. Około 19 zaczęłyśmy się przygotowywać.Tak byłyśmy ubrane: OLI, BETI.
Około 20:30 wyszłyśmy do klubu, a po chwili byłysmy na miejscu.
Weszłyśmy i było pełno ludzi. Od razu poszłyśmy do baru Ja zamówiłam sobie Sex On The Beach, a Beti szystą.
Siedziałam sobie przy barze, a moja przyjaciółka tańczyłą, gdy nagle podszedł do mnie jakiś chłopak. Nie  widziałam dokładnie jego twarzy.
-Hej.-Powiedział.
-Hej. Znamy się?
-Nie, ale anasz osobę, która chce Ci to dać. Proszę-Chłopak podał mi pudełeczko.
Wzięłam je i wahałam się czy otwaorzyć, ale jednak zdecydowałam się zajrzeć do środka.
Otworzyłam i zobaczyłam to: BRANSOLETKA.
-Dziękuję, ale ja nie mogę. Nawet nie wiem od kogo ten prezent. Na prawdę nie mogę.
-Może i nie wiesz od kogo, ale znasz tę osobę. Nawet bardzo dobrze. Jest w tym klubie.Być może się spotkacie, ale nic nie wiadomo. Szukaj, a może znajdziesz.
-Ale ja...- Nie zdążyłam nic dalej powiedzieć, bo chłopak odszedł.
Siedziałam dalej na krzesełku i rozglądałam sie po klubie szukając osoby, którą znam.
Widziałam tylko Beti. Nikogo innego kogo mogłabym znać.  Moja przyjaciółka chciała mnie wyciągnąć na parkiet, ale ja nawet na piciu nie mogłam się skupić, bo cały czas myslałam o prezencie, a ta chce abym tańczyła.
Powiedziałam jej, że juz pójdę do domu. Szłam spacerkiem i nadal myślałam o prezencie.
- Hej mała-Powiedział jakis facet.
- Hej duży.
- Co tu robisz sama?
- Wracam do domu, a ty co tu robisz sam?
- Nie jestem tu sam. Jestem z przyjacielem.
Trochę się przestraszyłam, ale nadal starałam się zachować spokój.
-Mam się bać?-Zapytałam z uśmiechem.
-Raczej nie. Słuchaj jest taka sprawa. Mój przyjaciel ma dla ciebie prezent. KOLCZYKI.
-Ale... Ja nie.. Nie mogę, ja już bym dostała drugi prezent dzisiaj. Ja na prawde nie mogę.
-Musisz-Powiedział i dał mi je do ręki.
Ja nie wiem dlaczego wogóle je wzięłam ,a el ten chłopak również szybko odszedł jak ten poprzedni. Nie mam pojęcia kim jest ten mój wielbiciel.
Po jakimś czasie byłam już w domu. Naszym nowym domu. Wziełam szybki prysznic i zjadłam batonika. Potemwzięłam sobie laptopa i zalączyłam w salonie. Sprawdziłam facebooka i załączyłam skype'a. Jak zwykle u mnie było pełno dostępnych osób. Postanowilam pogadać sobie z moją koleżanką, z którą też się dosyć kolegowałam w technikum. Miała na imię Karolina.
-Hej Karolina.
-Hej Oli...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
NO I JEST WIELKI, MAM NADZIEJĘ, POWRÓT .:)
Sądzę, że wam sie podoba.. Prezpraszam, że tyle mnie nie było i nie bd tego wszystkiego zwalała na nauke tylko na LENISTWO.. W sumie nauka tez troche zawadzała, bo czasami wgl nie siadałam w ciągu dnia, ale jednak najbradziej na lenistwo.
ZA CO BARDZO, ALE TO BARDZO PRZEPRASZAM . :***
--------------------------------------
Zapraszam do pytania mnie na stronie: http://ask.fm/DaMhSa
Postaram sie odpowiedzieć na wszystkie pytania .:)

wtorek, 4 września 2012

#5- Dobra propozycja ?.

Gdy podchodziłam do windy zobaczyłam kierowcę taxi w budynku. Gdybym chciała czekać na windę, nie zdołałabym uciec przed nim. Postanowiłam, więc iść schodami. Szybko wbiegłam na 3 piętro i spytałam sekretarki gdzie mam iść. Powiedziałam, że gdyby przyszedł to kierowca taxi toniech mu zapłaci, a ja jej oddam potem pieniądze. Zgodziła się.
- Niech pani idzie do końca tego korytarza, potem w lewo i czwarte drzwi po prawej.
- Dziękuję bardzo.
Poszłam, więc we wskazane mi miejsce. Zapukałam i gdy usłyszałam proszę weszłam. Za biurkiem zobaczyłam mężczyznę tak około 25 roku życia.
- Dzień dobry.
- Witam Oliwia tak?
- Tak. Słyszałam, że mam mieć sesję do bodajże do Glamour.
- Dokładnie. Zaraz zejdziemy na plan.
- Ok. A można wiedzieć w czym będępozowała?.
- To będzie sesja w strojach kąpielowych.
- Aaa...
No i na tym jak na razie zakończyła się nasza rozmowa. Poszliśmy na plan, a tam zostałam przygotowana. No i zaczęła się sesja. Trwała dobre 6 godzin. Może się wydawać, że mam robione zwykłe zdjęcia w bikini, ale sesje są straszne. To zdjęcie złe, bo to, to złe, bo coś tam. Pozowałam chyba w dziesięciu strojach, więć wyobraźcie to sobie jak im jakieś zdjęcia nie pasowały no to trzeba poprawić, a tyle strojów.
Nareszcie koniec sesji. Wróciłam jeszcze na górę aby się zapytać co z tym kierowcą. Sekretarka mu zapłaciła... Poszłam, więc do windy.
- Świetnie dziś pozowałaś.
- Dziękuję.
- Może dałabyś się zaprosić na jakąś kolację czy coś?
- Bardzo chętnie, ale teraz mam problemy z mieszkaniem. Jak już wszystko będzie dobrze to do ciebie?
- A tak. Jestem Matt.
- Oli. No, więc jak już wszystko będzie ok to do ciebie zadzwonię.
- Dobrze. To cześć.
- Do zobaczenia.
Winda się zatrzymała i ja wysiadłam natomiast Matt pojechał do garażu. Nie miałam wyboru i musiałam do hotelu iść pieszo. Postawiłam na park. Myślałam, żę tam będzie spokój, ale myliłam się. Akurat odbywał się tam koncert, więc było dość głośno. Na plakacie informującym o tym zdarzeniu przeczytałam, ze wstęp wolny. Postanowiłam iść ozbaczyć kto tam śpiewa. Akurat gdy byłąm blisko sceny zaczynała śpiewać Katy Perry swoją nową piosenkę pod tytułem : Wide Awake. Była moją ulubioną piosenkarką, więć bardzo się ucieszyłam. Udało mi się dopchać pod samą scenę, więć miałam wspaniały widok na nią. Wyjęłam telefon i porobiłam jej kilka fotek. Gdy chciałam odejść ona powiedziała do mikrofonu:
- Ale, ale... Z mojego koncertu nie mozna tak wyjść w połowie. Zapraszam tu dziewczynę ubraną na biało i jeansowo.
Aż stanęłam. Niewiedziałam czy chodzi o mnie czy o inną dziewczynę ubraną tak jak ja. Odwróciłam się, więc i zobaczyła  jak Katy paczy się na mnie. Podeszłam, więc do schodków i weszłam nascenę. Strasznie się denerwowałam, ale nie wiadomo kiedy zdarzy się znów taka okazja, więc weszłam. Piosenkarka powiedziała abym poczekała w jej garderobie. Zgodziłam się, a ochroniarz mnie zaprowadził...
Po chwili dołączyła do mnie Katy...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest 5 rozdział . :)
Podoba się .?
Jeszcze raz przepraszam, że wczoraj nic się nie pojawiło, ale na prawdę nie mogłam. :(
Jutro też postaram się coś dodać, ale nic nie obiecuję. lekcję kończę o 13:30. Muszę wrócić na nogach:( Więc w domu bd tak około 14, jeszcze zjem obiad i jak nie bd pd to postaram się coś dodać, a o 18 wychodzę na rozpoczęcie zajęć tanecznych i nw kiedy wrócę .:(
Ale bądźmy dobrej myśli . :)
A co do Katy Perry to, to nie jest moja ulubiona artystka, ale akurat leciała na 4FUN TV . :))
Zapraszam do komentowania i obserwowania . ;)
A z racji tego, że trochę mi się nudzi to zapraszam do popisania na gg: 4553969:)
Tylko teraz idę się kąpać, więc piszcie tak o 19 . :))

Jestem . :D

Hej . ;)
Słuchajcie. Dzisiaj na pewno coś się pojawi. Nw czy wieczorem czy teraz, ale będzie . :))

No, a jak tam pierwszy dzień w szkole? Ile mieliście lekcji .? A która klasa .?
Sorki, że tak pytam, ale jestem ciekawa. ;)
Ja jestem w 2gim. Miałam 5 lekcji w tym 3 wychowawcze, religia i fizyka. A 1 dzień nawet spoko . :)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak jak zwykle zachęcam do komentowania rozdziałów i obserwowania mojego bloga . :))

poniedziałek, 3 września 2012

Sorry . :(

Przepraszam, że dzisiaj nic się nie pojawiło i już niepojawi, ale wiecie... Najpierw rozpoczęcie roku, a zaraz po tym poszlam do Zuzy, więc nie miałam czasu .:(

Jutro postaram się coś dodać, ale nic nie obiecuję . ;)

Zapraszam do komentowania i obserwowania bloga no i dziękuję za takie miłe komentarze, które otrzymalam  .;**

niedziela, 2 września 2012

#4-I co dalej ?.

...Że coś jest nie tak. Tato odszedł na bok, a my czekaliśmy co powie gdy skończy rozmawiać.
Po jakiejś chwili przyszedł.
-Kamila jest u lekarza.
-Jak to?!- Powiedzieliśmy wszyscy na raz.
-Co jej się stało? To coś poważnego.- Dopytywałam.
-Jej pies się pogryzl z innym psem, ale ma małe skaleczenia. Przyjedzie tu zaraz.
-Matko święta. Nawet nie wiesz jak się przestraszyłam.Dobrze, ze wszystko wporządku.
Na moją siostrę czekaliśmy rozmawiając dalej o tym mieszkaniu. W końcu jest!
-Hej siostrzyczko!
-Hej Kamila! Nawet nie wiesz jak tęskniłam-Powiedziałam smutna.
-Ja też. No w końcu nie widziałyśmy się aż 6 miesięcy, ale jak rodzice do mnie zadzwonili i powiedzieli, że nie będziesz mieszkała jużw Polsce to az musiałam cię zobaczyć no i oczywiście wasze mieszkanie. A tak wogóle to hej Beti.
-Hej-Odpowiedziała moja przyjaciółka.
-No to skoro już tu jesteśmy we trójkę to może pójdziemy do jakiegoś klubu?-Zapytała moja siostra.
-Mi pasuje-Odpowiedziałam. Beti też się zgodziła no i oczywiście nas rodzice.
-To my z Oli pójdziemy się przebrać, a ty tu na nas poczekaj.
Poszłyśmy do naszego pokoju i poprawiłyśmy makijaż, a następnie się ubrałyśmy.  Ja założyłam małą czarną  do małej czarnej i czarne szpilki a na siebie zarzuciłam czarną kurtkę z rękawkiem 3/4, a Beti założyła krótkie czarne spodenki, białą tunikę, czarną kamizelkę i czarne szpilki a do ręki wzięła kopertówkę w kolorze tuniki. Zeszłyśmy na dół i razem z moją siostrąm poszłyśmy do pobliskiego klubu. Było świetnie. Pełno ludzi co jednak nie zawsze jest fajne, bo nie ma miejsca do tańczenia, ale mniejsza o to. Oczywiście jak zawsze na imprezie nieodbyło się bez alkoholu i zalotów facetów, ale razem bardzo szybko ich spławiałyśmy. Po jakimś czasie zrobiłyśmy sobie konkurs na to, która z nas wypije najszybciej cztery kieliszki wódki. Może wam się wydawać, ze to mało, ale bylo strasznie ostro. Oczywiście wygrała Beti. Zawsze wygrywała takie starcia.
Około czwartej nad ranem postanowiłam wrócić do hotelu. No w końcu musiałam się wyspać, bo jutro na 11 miałam być w tej agencji . Dziewczyny jeszcze zostały. Wyszłam, więc z klubu i postanowiłam iść na nogach. Miałam blisko, więc nie opłacało mi się brać taxi. Powiem wam, że jak na taką godzinę to sporo ludzi było na ulicach. Gdy doszłam do pokoju od razu się położyłam i tylko nastawiłam budzik.
Nazajutrz gdy się obudziłam, zobaczyłam Kamilę i Beti śpiące w moim łóżku. Nie wiem co one robiły jak ja spałam, ale teraz nie ważne. Poszłam do łazienki, umalowałam się, umyłam itd, a następnie poszłam się ubrac. Założyłam na siebie jasne jeansy, białą bandanę, biały t-shirt, do tego kurteczkę taką jak jeansy, białe Vansy i białą torebkę. Wzięłam jabłko i poszłam na dół z myślą,że złapię taxi. I tak było. Kierowca był wolny więc wsiadłam i pojechałam do agencji. Droga była dość dluga, więc włożyłam słuchawki na uszy i słuchałam muzyki.
Nareszcie dojechałam. Wysiadłam z taxi i miałam płacić kierowcy kiedy się okazało, zę nie mam przy sobie kasy. Postawiłam więc na spontan i tak po prostu.. Uciekłam. Kierowca coś tam krzyczał, ale ja dalej biegłam. Wbiegłam do agencji....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i koniec kolejnego..:)
Dziękuję mojej koleżance za polecenie bloga . :*
A ja polecam jej: http://love-in-friend.blogspot.com/
Wiem, że jest lepszy od mojego, więc zachęcam do czytania . :)
Ale o moim też nie zapominajcie . :(

piątek, 31 sierpnia 2012

#3- Another day.

Rano mnie, niewiem jak Beti, ale obudzilo Ciągłe dzwonienie do nas na telefon hotelowy. Postanowiłam, więc zwlec te swoje cztery litery i odebrać.
-Halo?-Zapytałam senna.
-Witam. Mam nadzieję, że nie budzę.
-Nieee...
-To dobrze. Jest taka sprawa. Na recepcji są dwie kobiety i dwóch mężczyzn i oni twierdzą, że są tu umówieni z lokatorami tego pokoju. Czy to prawda?
-Aa... Tak ozywiście... Proszę powiedzieć, że zejdziemy do nich za jakieś 30 minutek..
-Dobrze. Do widzenia.
Nic już nie odpowiedziałam tylko poszłam obudzić Beti. Gdy ona dochodziła do siebie ja poszłam się umyć i ubrać. Założyłam na siebie jeansowe shorty do tego białą bokserkę i białe conversy. Gdy wyszłam z łazienki poszłam się malować, a Beti w tym czasie poszła do łazienki. Gdy się malowałam zadzwonił mój telefon.
-Halo?!
-Przepraszam. Nie wiedziałam, że będę przeszkadzać.
-A to ty Wiki. Przepraszam, ale po prostu... A zresztą. Co się stało, ze dzwonisz kochana?
-No, więc. Już dłuższy czas pzed twoim wylotem powiedziałam w agencji, ze się przeprowadzasz i teraz jesteś zapisana w brytyjskiej agencji i włąsnie dzisiaj dzwonił to mnie Matt Smith i powiedział, że ma dla ciebie sesję. Masz się z nim dzisiaj spotkać w Distinctive Models. Masz mieć chyba sesję do Glamour.
-Ale ja chyba dzisiaj nie dam rady. Mam pewne komplikacje, a są tu też nasi rodzice i nie wiem czy uda mi się wyrwać..
-No wiesz nie wiadomo kiedy i czy wogóle dostaniesz jeszcze taką propozycję.
-Wiem, ale na prawdę nie mogę..
-To ja Ci dam do niego numer i zadzwoń sobie do niego, bo ja nie mam zamiaru się kłócić.
-Nikt nie każe Ci się kłócić, ale ok.
Wiki podala mi numer, a ja od razu zadzwoniłam do Matt'a.
-Yes?-Odebrał męski zachrypnięty głos.
-Hi. I'm Oli.
-Aww.. Yes, yes.
Powiedziałam Matt'owi co jest na rzeczy, a on powiedział, że nie muszę dziś przychodzić, ale jutro mam się stawić punktualnie o 11 w tej agencji. Gdy zakończyłam rozmowę okazało się, że Beti jest już gotowa i zniecierpliwiona na mnie czeka. Ja się szybko domalowałam i zeszłyśmy na dół. Beti miała na sobie jeansowe spodnie do kolan do tego czerwoną bokserkę i czerwone conversy.
Nasi rodzice witali się z nami jak by nas nie widzieli z kilka lat, a to zaledwie jeden dzień, ale mniejsza o to. Omówiliśmy całą tą sytuację i rodzice Beti stwierdzili, że podamy tego właściciela do sądu. Ja nie chciałam się mieszać w to wszystko, ale chciałam mieć takie mieszkanie jak było na zdjęciach, a nie całe porozwalane. Po krótkiej chwili moja mama powiedziała, że ma dla mnie niespodziankę. Bardzo się ucieszyłam. Okazało sie, że jest tu też moja siostra.
-Już do niej zadzowonię aby tu przyszła-Powiedział tata.
Dzwoniłdość długo aż w końcu ktoś odebrał. Po jego minie można było wywnioskować, że...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest kolejny. :) Mam nadzieję, że lepszy niż poprzednie.
Przepraszam, ze ten początek was nie zaciekawił i na pewno przez to stracę czytelników o ile ich mam:( Ale po prostu teraz w swoim prywatnym życiu mam komplikacje i sami wiecie...:( A nie chcę rombić tak, że przez kilka dni nic nie bd dodawała, bo możecie sobie pomyśleć np, że już nie prowadzę tego bloga czy coś . :(

Proszę o szczere komentarze i wyrozumiałość . :)
Pozdrawiam. :)

czwartek, 30 sierpnia 2012

#2-Are you kidding me . ?!

Ten szok... On nie był przyjemny.! Okazało się, że nasze całe, ale to caltkie mieszkaniejest do remontu.! Dosłownie ściany poobdzierane, deski na podłodze pozrywane i wszystko poniszczone. Gdy nasi rodzice oglądali zdjęcia, wszystko bylo dobrze, a nawet bardzo dobrze. Nie wiemy co mamy zrobić. Postanowiłam, więc zadzwonić do rodziców.
*Rozmowa telefoniczna*
-No hej córciu! Jak tam? Wszystko ok? Jak mieszkanie? Fajna okolica? A co u Beti?...
-Dopuścisz mnie do słowa?!-Powiedziałam zła.
-A coś się...Stało...?-Zapytała niepewnie moja rodzicielka.
-Nic nie jest ok! To znaczy dojechałyśmy szczęśliwie, okolica to nie wiem, bo jeszcze nie zwiedzałyśmy, a wogóle samolot lądował na innym lotnisku, które było daleko od tego w Londynie, na którym mieliśmy lądować, ale ok. Po wylądowaniu wzięlyśmy taxi i oczywiście kierowca się zgubił kilka razy, ale jakoś dojechałyśmy. No i ten najgorszy moment z dzisiaj to ten, w którym okazało się, że nasze mieszkanie jest całe..Podkreślam całe zniszczone! Nic nie jest tak jak było na zdjęciach! Co my mamy teraz zrobić?!
-No wiesz co córeczko... W tej twojej zielonej walizce jest twoja czarna kosmetyczka. Tam w bocznej kieszonce masz wsadzone pieniądze. Weźcie je, wymieńcie w kantorze i idźcie do hotelu. W centrum jest hotel Pink. Najlepszy. Nie martwcie się niczym. Jutro razem z rodzicami Beatki przylecimy do was.Spotkamy się w tym hotelu tylko musicie wspomnieć na recepcji, że tam będziemy aby nam pozwolili do was wejść.
-Dobrze to do jutra.
-I nie martwcie się niczym. Na prawdę.
-Dobra. To papa. Kocham Cię.
-Ja Ciebie też. Papa.
Byłam tak strasznie zła, że ohhh... Rozmawiałam z mamą w "salonie", a Beti w tym czasie oglądała resztę mieszkania. Poszłam, więc do niej.
-Słuchaj. Moja mama powiedziała, ze wsadziła mi kase do walizki, więc weźmiemy ją i zamieszkamy w Hotelu Pink,a nasi rodzice do nas jutro przylecą.
-Ok. Masakra. Nie myślałam, że tak bd wyglądał nasz pierwszy dzień w innym mieście, ale lepiej już chodźmy, bo jak nie będzie wolnych pokoji to trza będzie szukać innego hotelu.
-Racja.-Odpowiedziałam.
Wyjęłam z walizki kasę, wezwałyśmy taxi i pojechałyśmy. Były wolne pokoje, więc wzięłyśmy klucz i poszłyśmy do pokoju. Obie się wykąpałyśmy i ja sobie wzięłam tableta do łóżka, a Beti oglądała TV. Weszłam na fb i miałam pełno wiadomości. Wszystkie z pytaniami czy to prawda, że teraz mieszkam w Wielkiej Brytani. Oczywiście odpisałam wszystkim, że tak. A wszyscy się o tym dowiedzieli, bo moja mama napisała na Twitterze, że ja i Beti nie mieszkamy już w Polsce.
Weszłam też na Skeyp'a i już po chwili zadzwonił do mnie mój dobry kolega.
-No witam moją koleżankę Brytyjkę-Powiedział śmiejać się.
-Przestań Kuba. Ja nadal jestem polką tylko taka, która wyjechała, ale polką.
-No wiem, wiem. Jak tam?
-A szkoda gadać. Same komplikacje jak na razie, ale nie będę Cię zanudzać. Opowiadaj co u ciebie. Nie widziałam Cię od... Aż od... Chyba od 2 klasy technikum.
-No.. Racja sporo.. U mnie to tak średnio. Rodzice się strasznie kłócą, boję się tego, że dojdzie do rozwodu, a tego nie chcę. Zresztą jak każde dziecko. A słyszałaś może o tym, że Aśka Mędrek zaszła w ciążę?!
-Że co?! Przecież ona jest w naszym wieku. O jacie.. A z kim?
-Tego to nie wiem, ale prawdopodobnie z nauczycielem od w-f w jej szkole.
-Aha.. No to laska zaszalała.
Pogadałam jeszcze trochę z Kubą i razem z Beti poszłyśmy spać..
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Noi jest . :)
Otrzymałam słuszną uwagę co do  tego, ze kierowca taxi się zgubił.
Moje wytłumaczenie jest takie, że w tym momencie kiedy to piszłam myślałam już nad tym co napiszę za chwilę, więc DZIĘKUJĘ tej osobie, która mi zwróciła uwagę . :)

Mam nadzieję, że się podoba . :)
Proszę o komentowanie, bo to dla mnie ważne np. w tym sensie, że nie wiem czy to opowiadanie dla WAS zapowiada się fajnie czy nie . :) Zapraszam też do obserwowania .:)

#1- Czas zacząć nowe życie.

-Tak mamo mam wszystko . !-Powiedziałam już zla.
-A wzięłaś klucze . ?
-Tak.! Jeszcze jakieś pytania?
-W sumie to...Nie. Jesteś wolna.
-Dzięki Bogu . !-Rzekłam uradowana.
No to czas jechać.... Aaaa.. Przepraszam. Zapomniałam wam powiedzieć co jest grane. Otóż ja i Beti właśnie dzisiaj wyprowadzamy się do Londynu . !!! Tak dobrze słyszycie do Londynu. Ale pewnie się zastanawiacie dlaczego tak daleko, a dlatego, że tam chcemy rozpocząć studia. Wiemy, że można też w Polsce, ale chcemy akurat tam. Chcemy tak jakby narodzić się na nowo. Nasi rodzice złożyli się i kupili nam tam małe mieszkanko. Widziałyśmy je tylko na zdjęciach, ale wygląda bardzo ładnie i przytulnie. A dokładnie jest to mieszkanie gdzie są: kuchnia, dwa pokoje z łazienkami i garderobami i do tego salon. Jest ono w sumie w samym centrum miasta. Będziemy studiować zaocznie, a rodzice będą nam przysyłać pieniądze. Wiem... Możecie to odebrać jako rozpieszczone przyjaciółki, które na wszystko naciagają swoich rodziców.. Buty od Gucciego, Torebka od Armaniego, Sukienka od Prady, ale mogę was zapewnić, że tak nie jest. To,że obie mamy kasę to, to nie oznacza, ze takie jesteśmy. Jesteśmy zwykłymi dziewczynami i zadajemy się z każdym, a nie tylko z tymi "lepszymi".
No, ale wracając to tej całej sytuacji... Właśnie przyjechali po moje rzeczy. Zaraz razem z tatą i to firmą przeprowadzkową pojedziemy do Beaty a by zabrać jej rzeczy. One polecą osobnym samolotem takim specjalnym, a my polecimy zwykłym pasażerskim.
*15 minut później*
Jestem już w domu Beti.
-Hejka mała-Powiedziałam na przywitanie.
-No hej, hej malutka-Odpowiedziała.
-Gotowa?
-No jasne. Jeszcze tylko pójdę po torebkę na górę i możemy jechać.
-Ok. To ja zaczekam w samochodzie.
-Ok.
Za jakieś 2 minuty do samochodu wpadła zdyszana Beti mówiąc, że jak już nie ruszymy to się spóźnimy na samolot, a wtedy to już będzie klops. Tata to usłyszał i zaczął się śmiać... Nie wiedziałyśmy o co mu chodzi, ale okazało się, że mamy jeszcze dużo czasu....Pojechaliśmy już na lotnisko, nadaliśmy bagaż, ale nie można było jeszcze wsiadać do samolotu, więc razem z Bwti poszłyśmy na kawę. Dużo rozmawiałyśmy o tym wszystkim.. Byłyśmy tak pod ekscytowane, że o mało co, a spóźniłybyśmy się na nasz samolot. Podeszłyśmy do odprawy, która minęła bardzo szybko i już po chwili zajęłyśmy wyznaczone dla nas miejsca w pierwszej klasie oczywiście, ale mniejsza o to.. gdy usiadłyśmy, zamówiłyśmy sobie po soku pomarańczowym i wreszcie ruszyliśmy.Obie załozylyśmy sobie słuchawki na uszy aby czas nam szybciej minął i nie wiem jak moja przyjaciółka, ale ja bardzo szybko usnęłam. Obudziłam się w momencie gdy stewardessa mówiła, że za jakieś trzydzieściminut będziemy lądować. Niestety nie będziemy londować w Londynie tylko na jakimś innym lotnisku, które jest bardzo daleko od tego, na którym powinnyśmy lądować, ale trudno..
          No i już wylądowaliśmy.. Szczęśliwie... Odebrałyśmy nasze bagaże i zamówiłyśmy taxi aby jak najszybciej znaleźć się w naszym mieszkaniu. Pech chciał, ze nasz kierowca kilka razy się zgubił w czasie drogi, ale trudno..
Po długim,a nawet bardzo długim czasie na reszcie dojechałyśmy.. Gdy weszłyśmy doznałyśmy totalnego szoku...
----------------------------
Na razie tyle . :)
Mam nadzieję, że wam się spodoba. Pierwszy rozdział może nie jest jeszcze taki fajny, ale mam nadzieję, że kolejne takie będą. ;)
Zapraszam do obserwowania i komentowania .:)
Nawet jak nie jesteście tu zalogowani to nic.. Możecie dodać komentarz jako anonimowi . :)
To bardzo dużo dla mnie znaczy . :(










#Bohaterowie.

Oliwia Wójcik-
19-letnia dziewczyna, która właśnie zakończyła Liceum fotograficzne. Ma starszą siostrę: 21-letnią Kamilę Wójcik. Nie ma chłopaka. Jej hobby jest fotografia, fotomodeling i taniec. Ma przyjaciółkę Beatę.

Beata Dudek-
Tak samo jak Oliwia ma 19 lat i razem skończyły tę samą szkołę. Jest jedynaczką. Oliwia jest jej przyjaciółką. Jej hobby jest fotografia i taniec.

Mariola Wójcik- Mama Oliwii.
Tomasz Wójcik- Tata Oliwii.
Kamila Wójcik- Siostra Oliwii.


Anna Dudek- Mama Beaty.
Marcin Dudek- Tata Beaty.

Hej :)

Hejka .:)
Słuchajcie. Na tym blogu będę pisała, a na pewno będę się starała pisać opowiadanie .:)
Będą tu różne przyjażnie, miłości, różne historie i takie tam . :)

Nie będę zbyt dużo pisała, bo jeszcze powiem coś za dużo .:P

Zapraszam was do czytania . ;*