Rano mnie, niewiem jak Beti, ale obudzilo Ciągłe dzwonienie do nas na telefon hotelowy. Postanowiłam, więc zwlec te swoje cztery litery i odebrać.
-Halo?-Zapytałam senna.
-Witam. Mam nadzieję, że nie budzę.
-Nieee...
-To dobrze. Jest taka sprawa. Na recepcji są dwie kobiety i dwóch mężczyzn i oni twierdzą, że są tu umówieni z lokatorami tego pokoju. Czy to prawda?
-Aa... Tak ozywiście... Proszę powiedzieć, że zejdziemy do nich za jakieś 30 minutek..
-Dobrze. Do widzenia.
Nic już nie odpowiedziałam tylko poszłam obudzić Beti. Gdy ona dochodziła do siebie ja poszłam się umyć i ubrać. Założyłam na siebie jeansowe shorty do tego białą bokserkę i białe conversy. Gdy wyszłam z łazienki poszłam się malować, a Beti w tym czasie poszła do łazienki. Gdy się malowałam zadzwonił mój telefon.
-Halo?!
-Przepraszam. Nie wiedziałam, że będę przeszkadzać.
-A to ty Wiki. Przepraszam, ale po prostu... A zresztą. Co się stało, ze dzwonisz kochana?
-No, więc. Już dłuższy czas pzed twoim wylotem powiedziałam w agencji, ze się przeprowadzasz i teraz jesteś zapisana w brytyjskiej agencji i włąsnie dzisiaj dzwonił to mnie Matt Smith i powiedział, że ma dla ciebie sesję. Masz się z nim dzisiaj spotkać w Distinctive Models. Masz mieć chyba sesję do Glamour.
-Ale ja chyba dzisiaj nie dam rady. Mam pewne komplikacje, a są tu też nasi rodzice i nie wiem czy uda mi się wyrwać..
-No wiesz nie wiadomo kiedy i czy wogóle dostaniesz jeszcze taką propozycję.
-Wiem, ale na prawdę nie mogę..
-To ja Ci dam do niego numer i zadzwoń sobie do niego, bo ja nie mam zamiaru się kłócić.
-Nikt nie każe Ci się kłócić, ale ok.
Wiki podala mi numer, a ja od razu zadzwoniłam do Matt'a.
-Yes?-Odebrał męski zachrypnięty głos.
-Hi. I'm Oli.
-Aww.. Yes, yes.
Powiedziałam Matt'owi co jest na rzeczy, a on powiedział, że nie muszę dziś przychodzić, ale jutro mam się stawić punktualnie o 11 w tej agencji. Gdy zakończyłam rozmowę okazało się, że Beti jest już gotowa i zniecierpliwiona na mnie czeka. Ja się szybko domalowałam i zeszłyśmy na dół. Beti miała na sobie jeansowe spodnie do kolan do tego czerwoną bokserkę i czerwone conversy.
Nasi rodzice witali się z nami jak by nas nie widzieli z kilka lat, a to zaledwie jeden dzień, ale mniejsza o to. Omówiliśmy całą tą sytuację i rodzice Beti stwierdzili, że podamy tego właściciela do sądu. Ja nie chciałam się mieszać w to wszystko, ale chciałam mieć takie mieszkanie jak było na zdjęciach, a nie całe porozwalane. Po krótkiej chwili moja mama powiedziała, że ma dla mnie niespodziankę. Bardzo się ucieszyłam. Okazało sie, że jest tu też moja siostra.
-Już do niej zadzowonię aby tu przyszła-Powiedział tata.
Dzwoniłdość długo aż w końcu ktoś odebrał. Po jego minie można było wywnioskować, że...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest kolejny. :) Mam nadzieję, że lepszy niż poprzednie.
Przepraszam, ze ten początek was nie zaciekawił i na pewno przez to stracę czytelników o ile ich mam:( Ale po prostu teraz w swoim prywatnym życiu mam komplikacje i sami wiecie...:( A nie chcę rombić tak, że przez kilka dni nic nie bd dodawała, bo możecie sobie pomyśleć np, że już nie prowadzę tego bloga czy coś . :(
Proszę o szczere komentarze i wyrozumiałość . :)
Pozdrawiam. :)
piątek, 31 sierpnia 2012
czwartek, 30 sierpnia 2012
#2-Are you kidding me . ?!
Ten szok... On nie był przyjemny.! Okazało się, że nasze całe, ale to caltkie mieszkaniejest do remontu.! Dosłownie ściany poobdzierane, deski na podłodze pozrywane i wszystko poniszczone. Gdy nasi rodzice oglądali zdjęcia, wszystko bylo dobrze, a nawet bardzo dobrze. Nie wiemy co mamy zrobić. Postanowiłam, więc zadzwonić do rodziców.
*Rozmowa telefoniczna*
-No hej córciu! Jak tam? Wszystko ok? Jak mieszkanie? Fajna okolica? A co u Beti?...
-Dopuścisz mnie do słowa?!-Powiedziałam zła.
-A coś się...Stało...?-Zapytała niepewnie moja rodzicielka.
-Nic nie jest ok! To znaczy dojechałyśmy szczęśliwie, okolica to nie wiem, bo jeszcze nie zwiedzałyśmy, a wogóle samolot lądował na innym lotnisku, które było daleko od tego w Londynie, na którym mieliśmy lądować, ale ok. Po wylądowaniu wzięlyśmy taxi i oczywiście kierowca się zgubił kilka razy, ale jakoś dojechałyśmy. No i ten najgorszy moment z dzisiaj to ten, w którym okazało się, że nasze mieszkanie jest całe..Podkreślam całe zniszczone! Nic nie jest tak jak było na zdjęciach! Co my mamy teraz zrobić?!
-No wiesz co córeczko... W tej twojej zielonej walizce jest twoja czarna kosmetyczka. Tam w bocznej kieszonce masz wsadzone pieniądze. Weźcie je, wymieńcie w kantorze i idźcie do hotelu. W centrum jest hotel Pink. Najlepszy. Nie martwcie się niczym. Jutro razem z rodzicami Beatki przylecimy do was.Spotkamy się w tym hotelu tylko musicie wspomnieć na recepcji, że tam będziemy aby nam pozwolili do was wejść.
-Dobrze to do jutra.
-I nie martwcie się niczym. Na prawdę.
-Dobra. To papa. Kocham Cię.
-Ja Ciebie też. Papa.
Byłam tak strasznie zła, że ohhh... Rozmawiałam z mamą w "salonie", a Beti w tym czasie oglądała resztę mieszkania. Poszłam, więc do niej.
-Słuchaj. Moja mama powiedziała, ze wsadziła mi kase do walizki, więc weźmiemy ją i zamieszkamy w Hotelu Pink,a nasi rodzice do nas jutro przylecą.
-Ok. Masakra. Nie myślałam, że tak bd wyglądał nasz pierwszy dzień w innym mieście, ale lepiej już chodźmy, bo jak nie będzie wolnych pokoji to trza będzie szukać innego hotelu.
-Racja.-Odpowiedziałam.
Wyjęłam z walizki kasę, wezwałyśmy taxi i pojechałyśmy. Były wolne pokoje, więc wzięłyśmy klucz i poszłyśmy do pokoju. Obie się wykąpałyśmy i ja sobie wzięłam tableta do łóżka, a Beti oglądała TV. Weszłam na fb i miałam pełno wiadomości. Wszystkie z pytaniami czy to prawda, że teraz mieszkam w Wielkiej Brytani. Oczywiście odpisałam wszystkim, że tak. A wszyscy się o tym dowiedzieli, bo moja mama napisała na Twitterze, że ja i Beti nie mieszkamy już w Polsce.
Weszłam też na Skeyp'a i już po chwili zadzwonił do mnie mój dobry kolega.
-No witam moją koleżankę Brytyjkę-Powiedział śmiejać się.
-Przestań Kuba. Ja nadal jestem polką tylko taka, która wyjechała, ale polką.
-No wiem, wiem. Jak tam?
-A szkoda gadać. Same komplikacje jak na razie, ale nie będę Cię zanudzać. Opowiadaj co u ciebie. Nie widziałam Cię od... Aż od... Chyba od 2 klasy technikum.
-No.. Racja sporo.. U mnie to tak średnio. Rodzice się strasznie kłócą, boję się tego, że dojdzie do rozwodu, a tego nie chcę. Zresztą jak każde dziecko. A słyszałaś może o tym, że Aśka Mędrek zaszła w ciążę?!
-Że co?! Przecież ona jest w naszym wieku. O jacie.. A z kim?
-Tego to nie wiem, ale prawdopodobnie z nauczycielem od w-f w jej szkole.
-Aha.. No to laska zaszalała.
Pogadałam jeszcze trochę z Kubą i razem z Beti poszłyśmy spać..
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Noi jest . :)
Otrzymałam słuszną uwagę co do tego, ze kierowca taxi się zgubił.
Moje wytłumaczenie jest takie, że w tym momencie kiedy to piszłam myślałam już nad tym co napiszę za chwilę, więc DZIĘKUJĘ tej osobie, która mi zwróciła uwagę . :)
Mam nadzieję, że się podoba . :)
Proszę o komentowanie, bo to dla mnie ważne np. w tym sensie, że nie wiem czy to opowiadanie dla WAS zapowiada się fajnie czy nie . :) Zapraszam też do obserwowania .:)
*Rozmowa telefoniczna*
-No hej córciu! Jak tam? Wszystko ok? Jak mieszkanie? Fajna okolica? A co u Beti?...
-Dopuścisz mnie do słowa?!-Powiedziałam zła.
-A coś się...Stało...?-Zapytała niepewnie moja rodzicielka.
-Nic nie jest ok! To znaczy dojechałyśmy szczęśliwie, okolica to nie wiem, bo jeszcze nie zwiedzałyśmy, a wogóle samolot lądował na innym lotnisku, które było daleko od tego w Londynie, na którym mieliśmy lądować, ale ok. Po wylądowaniu wzięlyśmy taxi i oczywiście kierowca się zgubił kilka razy, ale jakoś dojechałyśmy. No i ten najgorszy moment z dzisiaj to ten, w którym okazało się, że nasze mieszkanie jest całe..Podkreślam całe zniszczone! Nic nie jest tak jak było na zdjęciach! Co my mamy teraz zrobić?!
-No wiesz co córeczko... W tej twojej zielonej walizce jest twoja czarna kosmetyczka. Tam w bocznej kieszonce masz wsadzone pieniądze. Weźcie je, wymieńcie w kantorze i idźcie do hotelu. W centrum jest hotel Pink. Najlepszy. Nie martwcie się niczym. Jutro razem z rodzicami Beatki przylecimy do was.Spotkamy się w tym hotelu tylko musicie wspomnieć na recepcji, że tam będziemy aby nam pozwolili do was wejść.
-Dobrze to do jutra.
-I nie martwcie się niczym. Na prawdę.
-Dobra. To papa. Kocham Cię.
-Ja Ciebie też. Papa.
Byłam tak strasznie zła, że ohhh... Rozmawiałam z mamą w "salonie", a Beti w tym czasie oglądała resztę mieszkania. Poszłam, więc do niej.
-Słuchaj. Moja mama powiedziała, ze wsadziła mi kase do walizki, więc weźmiemy ją i zamieszkamy w Hotelu Pink,a nasi rodzice do nas jutro przylecą.
-Ok. Masakra. Nie myślałam, że tak bd wyglądał nasz pierwszy dzień w innym mieście, ale lepiej już chodźmy, bo jak nie będzie wolnych pokoji to trza będzie szukać innego hotelu.
-Racja.-Odpowiedziałam.
Wyjęłam z walizki kasę, wezwałyśmy taxi i pojechałyśmy. Były wolne pokoje, więc wzięłyśmy klucz i poszłyśmy do pokoju. Obie się wykąpałyśmy i ja sobie wzięłam tableta do łóżka, a Beti oglądała TV. Weszłam na fb i miałam pełno wiadomości. Wszystkie z pytaniami czy to prawda, że teraz mieszkam w Wielkiej Brytani. Oczywiście odpisałam wszystkim, że tak. A wszyscy się o tym dowiedzieli, bo moja mama napisała na Twitterze, że ja i Beti nie mieszkamy już w Polsce.
Weszłam też na Skeyp'a i już po chwili zadzwonił do mnie mój dobry kolega.
-No witam moją koleżankę Brytyjkę-Powiedział śmiejać się.
-Przestań Kuba. Ja nadal jestem polką tylko taka, która wyjechała, ale polką.
-No wiem, wiem. Jak tam?
-A szkoda gadać. Same komplikacje jak na razie, ale nie będę Cię zanudzać. Opowiadaj co u ciebie. Nie widziałam Cię od... Aż od... Chyba od 2 klasy technikum.
-No.. Racja sporo.. U mnie to tak średnio. Rodzice się strasznie kłócą, boję się tego, że dojdzie do rozwodu, a tego nie chcę. Zresztą jak każde dziecko. A słyszałaś może o tym, że Aśka Mędrek zaszła w ciążę?!
-Że co?! Przecież ona jest w naszym wieku. O jacie.. A z kim?
-Tego to nie wiem, ale prawdopodobnie z nauczycielem od w-f w jej szkole.
-Aha.. No to laska zaszalała.
Pogadałam jeszcze trochę z Kubą i razem z Beti poszłyśmy spać..
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Noi jest . :)
Otrzymałam słuszną uwagę co do tego, ze kierowca taxi się zgubił.
Moje wytłumaczenie jest takie, że w tym momencie kiedy to piszłam myślałam już nad tym co napiszę za chwilę, więc DZIĘKUJĘ tej osobie, która mi zwróciła uwagę . :)
Mam nadzieję, że się podoba . :)
Proszę o komentowanie, bo to dla mnie ważne np. w tym sensie, że nie wiem czy to opowiadanie dla WAS zapowiada się fajnie czy nie . :) Zapraszam też do obserwowania .:)
#1- Czas zacząć nowe życie.
-Tak mamo mam wszystko . !-Powiedziałam już zla.
-A wzięłaś klucze . ?
-Tak.! Jeszcze jakieś pytania?
-W sumie to...Nie. Jesteś wolna.
-Dzięki Bogu . !-Rzekłam uradowana.
No to czas jechać.... Aaaa.. Przepraszam. Zapomniałam wam powiedzieć co jest grane. Otóż ja i Beti właśnie dzisiaj wyprowadzamy się do Londynu . !!! Tak dobrze słyszycie do Londynu. Ale pewnie się zastanawiacie dlaczego tak daleko, a dlatego, że tam chcemy rozpocząć studia. Wiemy, że można też w Polsce, ale chcemy akurat tam. Chcemy tak jakby narodzić się na nowo. Nasi rodzice złożyli się i kupili nam tam małe mieszkanko. Widziałyśmy je tylko na zdjęciach, ale wygląda bardzo ładnie i przytulnie. A dokładnie jest to mieszkanie gdzie są: kuchnia, dwa pokoje z łazienkami i garderobami i do tego salon. Jest ono w sumie w samym centrum miasta. Będziemy studiować zaocznie, a rodzice będą nam przysyłać pieniądze. Wiem... Możecie to odebrać jako rozpieszczone przyjaciółki, które na wszystko naciagają swoich rodziców.. Buty od Gucciego, Torebka od Armaniego, Sukienka od Prady, ale mogę was zapewnić, że tak nie jest. To,że obie mamy kasę to, to nie oznacza, ze takie jesteśmy. Jesteśmy zwykłymi dziewczynami i zadajemy się z każdym, a nie tylko z tymi "lepszymi".
No, ale wracając to tej całej sytuacji... Właśnie przyjechali po moje rzeczy. Zaraz razem z tatą i to firmą przeprowadzkową pojedziemy do Beaty a by zabrać jej rzeczy. One polecą osobnym samolotem takim specjalnym, a my polecimy zwykłym pasażerskim.
*15 minut później*
Jestem już w domu Beti.
-Hejka mała-Powiedziałam na przywitanie.
-No hej, hej malutka-Odpowiedziała.
-Gotowa?
-No jasne. Jeszcze tylko pójdę po torebkę na górę i możemy jechać.
-Ok. To ja zaczekam w samochodzie.
-Ok.
Za jakieś 2 minuty do samochodu wpadła zdyszana Beti mówiąc, że jak już nie ruszymy to się spóźnimy na samolot, a wtedy to już będzie klops. Tata to usłyszał i zaczął się śmiać... Nie wiedziałyśmy o co mu chodzi, ale okazało się, że mamy jeszcze dużo czasu....Pojechaliśmy już na lotnisko, nadaliśmy bagaż, ale nie można było jeszcze wsiadać do samolotu, więc razem z Bwti poszłyśmy na kawę. Dużo rozmawiałyśmy o tym wszystkim.. Byłyśmy tak pod ekscytowane, że o mało co, a spóźniłybyśmy się na nasz samolot. Podeszłyśmy do odprawy, która minęła bardzo szybko i już po chwili zajęłyśmy wyznaczone dla nas miejsca w pierwszej klasie oczywiście, ale mniejsza o to.. gdy usiadłyśmy, zamówiłyśmy sobie po soku pomarańczowym i wreszcie ruszyliśmy.Obie załozylyśmy sobie słuchawki na uszy aby czas nam szybciej minął i nie wiem jak moja przyjaciółka, ale ja bardzo szybko usnęłam. Obudziłam się w momencie gdy stewardessa mówiła, że za jakieś trzydzieściminut będziemy lądować. Niestety nie będziemy londować w Londynie tylko na jakimś innym lotnisku, które jest bardzo daleko od tego, na którym powinnyśmy lądować, ale trudno..
No i już wylądowaliśmy.. Szczęśliwie... Odebrałyśmy nasze bagaże i zamówiłyśmy taxi aby jak najszybciej znaleźć się w naszym mieszkaniu. Pech chciał, ze nasz kierowca kilka razy się zgubił w czasie drogi, ale trudno..
Po długim,a nawet bardzo długim czasie na reszcie dojechałyśmy.. Gdy weszłyśmy doznałyśmy totalnego szoku...
----------------------------
Na razie tyle . :)
Mam nadzieję, że wam się spodoba. Pierwszy rozdział może nie jest jeszcze taki fajny, ale mam nadzieję, że kolejne takie będą. ;)
Zapraszam do obserwowania i komentowania .:)
Nawet jak nie jesteście tu zalogowani to nic.. Możecie dodać komentarz jako anonimowi . :)
To bardzo dużo dla mnie znaczy . :(
-A wzięłaś klucze . ?
-Tak.! Jeszcze jakieś pytania?
-W sumie to...Nie. Jesteś wolna.
-Dzięki Bogu . !-Rzekłam uradowana.
No to czas jechać.... Aaaa.. Przepraszam. Zapomniałam wam powiedzieć co jest grane. Otóż ja i Beti właśnie dzisiaj wyprowadzamy się do Londynu . !!! Tak dobrze słyszycie do Londynu. Ale pewnie się zastanawiacie dlaczego tak daleko, a dlatego, że tam chcemy rozpocząć studia. Wiemy, że można też w Polsce, ale chcemy akurat tam. Chcemy tak jakby narodzić się na nowo. Nasi rodzice złożyli się i kupili nam tam małe mieszkanko. Widziałyśmy je tylko na zdjęciach, ale wygląda bardzo ładnie i przytulnie. A dokładnie jest to mieszkanie gdzie są: kuchnia, dwa pokoje z łazienkami i garderobami i do tego salon. Jest ono w sumie w samym centrum miasta. Będziemy studiować zaocznie, a rodzice będą nam przysyłać pieniądze. Wiem... Możecie to odebrać jako rozpieszczone przyjaciółki, które na wszystko naciagają swoich rodziców.. Buty od Gucciego, Torebka od Armaniego, Sukienka od Prady, ale mogę was zapewnić, że tak nie jest. To,że obie mamy kasę to, to nie oznacza, ze takie jesteśmy. Jesteśmy zwykłymi dziewczynami i zadajemy się z każdym, a nie tylko z tymi "lepszymi".
No, ale wracając to tej całej sytuacji... Właśnie przyjechali po moje rzeczy. Zaraz razem z tatą i to firmą przeprowadzkową pojedziemy do Beaty a by zabrać jej rzeczy. One polecą osobnym samolotem takim specjalnym, a my polecimy zwykłym pasażerskim.
*15 minut później*
Jestem już w domu Beti.
-Hejka mała-Powiedziałam na przywitanie.
-No hej, hej malutka-Odpowiedziała.
-Gotowa?
-No jasne. Jeszcze tylko pójdę po torebkę na górę i możemy jechać.
-Ok. To ja zaczekam w samochodzie.
-Ok.
Za jakieś 2 minuty do samochodu wpadła zdyszana Beti mówiąc, że jak już nie ruszymy to się spóźnimy na samolot, a wtedy to już będzie klops. Tata to usłyszał i zaczął się śmiać... Nie wiedziałyśmy o co mu chodzi, ale okazało się, że mamy jeszcze dużo czasu....Pojechaliśmy już na lotnisko, nadaliśmy bagaż, ale nie można było jeszcze wsiadać do samolotu, więc razem z Bwti poszłyśmy na kawę. Dużo rozmawiałyśmy o tym wszystkim.. Byłyśmy tak pod ekscytowane, że o mało co, a spóźniłybyśmy się na nasz samolot. Podeszłyśmy do odprawy, która minęła bardzo szybko i już po chwili zajęłyśmy wyznaczone dla nas miejsca w pierwszej klasie oczywiście, ale mniejsza o to.. gdy usiadłyśmy, zamówiłyśmy sobie po soku pomarańczowym i wreszcie ruszyliśmy.Obie załozylyśmy sobie słuchawki na uszy aby czas nam szybciej minął i nie wiem jak moja przyjaciółka, ale ja bardzo szybko usnęłam. Obudziłam się w momencie gdy stewardessa mówiła, że za jakieś trzydzieściminut będziemy lądować. Niestety nie będziemy londować w Londynie tylko na jakimś innym lotnisku, które jest bardzo daleko od tego, na którym powinnyśmy lądować, ale trudno..
No i już wylądowaliśmy.. Szczęśliwie... Odebrałyśmy nasze bagaże i zamówiłyśmy taxi aby jak najszybciej znaleźć się w naszym mieszkaniu. Pech chciał, ze nasz kierowca kilka razy się zgubił w czasie drogi, ale trudno..
Po długim,a nawet bardzo długim czasie na reszcie dojechałyśmy.. Gdy weszłyśmy doznałyśmy totalnego szoku...
----------------------------
Na razie tyle . :)
Mam nadzieję, że wam się spodoba. Pierwszy rozdział może nie jest jeszcze taki fajny, ale mam nadzieję, że kolejne takie będą. ;)
Zapraszam do obserwowania i komentowania .:)
Nawet jak nie jesteście tu zalogowani to nic.. Możecie dodać komentarz jako anonimowi . :)
To bardzo dużo dla mnie znaczy . :(
#Bohaterowie.
Oliwia Wójcik-
19-letnia dziewczyna, która właśnie zakończyła Liceum fotograficzne. Ma starszą siostrę: 21-letnią Kamilę Wójcik. Nie ma chłopaka. Jej hobby jest fotografia, fotomodeling i taniec. Ma przyjaciółkę Beatę.
Beata Dudek-
Tak samo jak Oliwia ma 19 lat i razem skończyły tę samą szkołę. Jest jedynaczką. Oliwia jest jej przyjaciółką. Jej hobby jest fotografia i taniec.
Mariola Wójcik- Mama Oliwii.
Tomasz Wójcik- Tata Oliwii.
Kamila Wójcik- Siostra Oliwii.
Anna Dudek- Mama Beaty.
Marcin Dudek- Tata Beaty.
19-letnia dziewczyna, która właśnie zakończyła Liceum fotograficzne. Ma starszą siostrę: 21-letnią Kamilę Wójcik. Nie ma chłopaka. Jej hobby jest fotografia, fotomodeling i taniec. Ma przyjaciółkę Beatę.
Beata Dudek-
Tak samo jak Oliwia ma 19 lat i razem skończyły tę samą szkołę. Jest jedynaczką. Oliwia jest jej przyjaciółką. Jej hobby jest fotografia i taniec.
Mariola Wójcik- Mama Oliwii.
Tomasz Wójcik- Tata Oliwii.
Kamila Wójcik- Siostra Oliwii.
Anna Dudek- Mama Beaty.
Marcin Dudek- Tata Beaty.
Hej :)
Hejka .:)
Słuchajcie. Na tym blogu będę pisała, a na pewno będę się starała pisać opowiadanie .:)
Będą tu różne przyjażnie, miłości, różne historie i takie tam . :)
Nie będę zbyt dużo pisała, bo jeszcze powiem coś za dużo .:P
Zapraszam was do czytania . ;*
Słuchajcie. Na tym blogu będę pisała, a na pewno będę się starała pisać opowiadanie .:)
Będą tu różne przyjażnie, miłości, różne historie i takie tam . :)
Nie będę zbyt dużo pisała, bo jeszcze powiem coś za dużo .:P
Zapraszam was do czytania . ;*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)